Przejdź do zawartości

Jezus przed Sanhedrynem

22 lutego 2026 przez
claudio.ademollo@gmail.com
| Brak komentarzy na ten moment

W niniejszym artykule pragniemy przedstawić najnowszą publikację wydawnictwa AA, należącego do naszego przyjaciela, pana Andrzeja Mardyły:  książkę zatytułowaną Jezus przed Sanhedrynem, napisaną przez bliźniaków Augustyna i Józefa Lemann. 

Książkę tę można nabyć również online za pośrednictwem naszej strony internetowej, klikając poniższy link: xxxxxxxxxxxx.xxx W ten sposób Państwa zakup wesprze finansowo działalność duszpasterską FSSP.

Jezus przed Sanhedrynem to lektura niemal obowiązkowa w okresie Wielkiego Postu, ponieważ zbliżamy się wielkimi krokami do Wielkiego Piątku. Jest to historia procesu zorganizowanego przeciwko Jezusowi z wyraźnym zamiarem skazania go na śmierć.

„Dom Kajfasza, w którym ten człowiek przewodniczył zebraniu, zamienił się w jaskinię skażoną całkowitym brakiem sprawiedliwości: potworności, które wkrótce będą miały miejsce w pretorium, będą jedynie konsekwencjami tego stanu rzeczy. Dlatego też sanhedryn, którego członków i orzeczeń sądowych dokładnie przestudiowaliśmy, musi zostać ostatecznie osądzony”!

W trakcie improwizowanego procesu Jezusa popełniono co najmniej dwadzieścia siedem nieprawidłowości w stosunku do prawa karnego i procesowego narodu żydowskiego. Książka bliźniaków Lemann podkreśla je, badając przyczyny postępowania tego synedrium. 

Nie można w pełni zrozumieć wielkości i znaczenia tej książki bez zapoznania się, przynajmniej w skrócie, z historią i życiem jej autorów: bliźniaków Augustyna i Józefa Leman.  Bracia Augustin i Joseph Lehmann (Lémann według francuskiej pisowni) byli jednojajowymi bliźniakami pochodzenia żydowskiego (1836 – 1909/1915), którzy wcześnie stali się sierotami i dlatego wychowywali się u wujków i ciotek w zamożnej żydowskiej rodzinie w Lyonie.

Z własnej inicjatywy i bez wiedzy rodziny zostali ochrzczeni w wieku osiemnastu lat, stając się członkami wspólnoty katolickiej. Kiedy rodzina dowiedziała się o tym, próbowała przekonać chłopców do zmiany decyzji, a gdy nie udało się to łagodnymi środkami, niektórzy wujkowie przeszli do czynów, usiłując odebrać im życie. Kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, jednemu z bliźniaków udało się krzyknąć o pomoc, przyciągając uwagę policji, która im pomogła.

Biorąc pod uwagę doskonałą reputację rodziny, incydent wywołał ogromny skandal, a rodzina próbowała się usprawiedliwić, twierdząc, że chłopcy zostali zwiedzeni i zmanipulowani przez księdza, który ich ochrzcił, a który według nich chciał położyć rękę na pokaźnym spadku.

Aby bronić dobrego imienia księdza, chłopcy napisali list, który skierowali do lokalnej prasy: "Niedziela, 17 września 1854 r.
Szanowny Panie Redaktorze,
Jesteśmy zmuszeni przerwać milczenie, które postanowiliśmy zachować. Gazety zbyt wiele mówiły o incydencie, który zwrócił na nas uwagę opinii publicznej. Gdyby oskarżenie dotyczyło tylko nas, nie przejmowalibyśmy się zbytnio potępieniem za nasze nawrócenie; nasze sumienie należy tylko do nas i nikt nie może rościć sobie do niego praw. Jednak ponieważ niektórzy rozpowszechniają złośliwe insynuacje na temat przedstawicieli duchowieństwa katolickiego, naszym obowiązkiem jest ujawnić prawdę i zapewnić wszystkim rozsądnym ludziom narzędzia do oceny sytuacji.
Nasze nawrócenie było w całości dziełem Boga. Od dzieciństwa byliśmy pod wielkim wrażeniem katolickich nabożeństw, do tego stopnia, że żałowaliśmy, iż nie jesteśmy chrześcijanami. Po rozpoczęciu nauki w szkole żal ten stał się jeszcze bardziej dotkliwy; z jednej strony widzieliśmy niewielu Żydów, z drugiej zaś mnóstwo dzieci chrześcijańskich. Ta różnica robiła na nas ogromne wrażenie. Kiedy nasi koledzy chodzili na mszę i słyszeliśmy ich śpiewy przy akompaniamencie organów, rumieniliśmy się ze wstydu z powodu naszych spotkań, które odbywały się w zwyczajnym pokoju i były wypełnione bezsensownym rytuałem.
Jednak tym, co poruszyło nas jeszcze bardziej, była miłość i oddanie księży i zakonników, którzy poświęcali się służbie chorym i potrzebującym, oddanie, które porównywaliśmy z chłodem i obojętnością otaczających nas osób.
Właśnie wtedy jeden z nas poważnie zachorował. Coraz bardziej pociągało nas katolicyzm, chociaż nie odważaliśmy się otwarcie poruszać tego tematu; chcieliśmy go dokładniej zbadać. Im więcej studiowaliśmy, tym wyraźniej widzieliśmy błąd, w którym się znajdowaliśmy. Przeanalizowaliśmy historię i nie mogliśmy nie dostrzec obecnej sytuacji Żydów w porównaniu z przeszłością.
W naszych głowach gromadziło się coraz więcej wątpliwości, których nasz rabin nie był w stanie rozwiać. Studiowanie klasyków, Bossueta, Fenelona, Massillona, przygotowało nasze serca na przyjęcie łaski od Boga miłosiernego.
Następnie zagłębiliśmy się w Pismo Święte. Od razu zrozumieliśmy, że nie możemy tego zrobić bez przewodnika; musieliśmy znaleźć świętego kapłana. Każdego dnia udzielał nam katechezy, rozwiewał nasze wątpliwości, wyjaśniał nam proroctwa i pozwalał nam dostrzec związek między starym a nowym Przymierzem.
*W tym momencie powiedzieliśmy sobie: „Jeśli Mesjasz już przyszedł, to musi to być Jezus Chrystus i musimy stać się chrześcijanami. Jeśli jednak jeszcze nie przyszedł, nie możemy pozostać Żydami, ponieważ czas obietnicy już minął, a nasze księgi okazały się kłamliwe”.
Ksiądz kazał nam czekać rok. Miesiąc po ukończeniu szkoły nalegaliśmy, aby przyjąć chrzest; nie mógł nam tego odmówić, staliśmy się chrześcijanami i wreszcie szczęśliwi. Nikt nie może zmusić nas do wyrzeczenia się naszej wiary, raczej śmierć!

Wydaje nam się, że osiemnaście lat to wystarczający wiek, aby odróżnić prawdę od fałszu. Poza tym Żydzi domagali się wolności religijnej dla siebie i dla protestantów, trudno będzie im nam jej odmówić.

Bliźniacy zostali następnie księżmi, teologami, honorowymi kanonikami różnych bazylik i katedr, prałatami z woli św. Piusa X oraz płodnymi autorami – wspólnie lub indywidualnie – około 150 publikacji; w 1892 r. założyli w Hajfie klasztor Matki Bożej z Góry Karmel.
Mieli doskonałe stosunki z papieżem Piusem IX i odegrali ważną rolę podczas Soboru Watykańskiego I, gdzie rozpowszechnili Postulatum, który został podpisany przez prawie wszystkich ojców soborowych, przy poparciu Piusa IX. Tylko wybuch wojny francusko-pruskiej, który przedwcześnie zakończył sobór, uniemożliwił przyjęcie i oficjalne ogłoszenie Postulatum; było to gorące wezwanie do Żydów, aby przyjęli Kościół katolicki. Oto tekst: Ojcowie soborowi modlą się pokornie, ale i pilnie, aby ten święty sobór ekumeniczny raczył przyjść z pomocą nieszczęsnemu narodowi izraelskiemu, kierując do niego ojcowskie wezwanie wyrażając nadzieję, że Izraelici, zmęczeni długim i bezowocnym oczekiwaniem, pośpieszą się z uznaniem Mesjasza, naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, obiecanego Abrahamowi i zapowiedzianego przez Mojżesza, jako dopełnienie i zwieńczenie, a nie obalenie religii mojżeszowej.

Z jednej strony Ojcowie mają głęboką wiarę, że święty Sobór okaże współczucie Izraelitom, którzy dzięki obietnicom złożonym ich ojcom zawsze byli bliscy Bogu, a także dlatego, że dali początek Chrystusowi według ciała. Z drugiej strony Ojcowie podzielają głęboką, słodką nadzieję, że to żarliwe pragnienie, z pomocą Ducha Świętego, zostanie przyjęte przez wielu synów Abrahama, ponieważ przeszkody, które dotychczas powstrzymywały ich od prawdziwej wiary, wydają się stopniowo znikać, a dawna ściana oddzielenia runęła.

Niech więc Niebo sprawi, aby wkrótce okrzyknęli Chrystusa: „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!”. Niech Niebo sprawi, aby rzucili się w ramiona Niepokalanej Dziewicy Maryi, która jest również ich siostrą według ciała i pragnie być dla nich matką według łaski, tak jak jest naszą matką.

claudio.ademollo@gmail.com 22 lutego 2026
Dynamiczny fragment zostanie wyświetlony tutaj... Ten komunikat jest wyświetlany, ponieważ nie podano filtru i szablonu do użycia.
Udostępnij ten artykuł
Tagi
Archiwizuj
Zaloguj się by zostawić komentarz