Autor: X. Robert Hugh Benson.
Miejsce wydania: Londyn.
Rok wydania: 1907.
Tagi: Antychryst, Geopolityka, Aktualność.
Ocena redakcji: 10/10
Download PDF
Darmowy e-book

Wsparcie dla Naszej Biblioteki
Robert Hugh Benson. Angielski pisarz (Wellington College, 1871 – Salford, 1914). Syn arcybiskupa Canterbury, w 1895 roku został księdzem anglikańskim, a w 1901 roku wstąpił do zgromadzenia Resurrekcjonistów, inspirowanego tradycją benedyktyńską. W 1903 roku, dzięki powieści „Niewidzialne światło”, rozpoczął owocną karierę literacką; w tym samym czasie przeszedł na katolicyzm, wywołując wielkie poruszenie, a w 1904 roku przyjął święcenia kapłańskie. Opublikował około trzydziestu tomów, w tym powieści i eseje, a także sztuki teatralne, teksty o duchowości, książki dla dzieci i poezję. Zmarł w wieku zaledwie 43 lat z powodu powikłań zapalenia płuc, odchodząc spokojnie i dzielnie, tak jak żył.
„Władca świata” to jego słynna powieść, którą polecali nawet Papieże.
Uważana za arcydzieło Bensona, powstała w 1907 roku. W wyimaginowanej przyszłości (lata 70. XX wieku) na światowej scenie politycznej dominuje nowy przywódca, Julian Felsenburgh, i jego nurt myślowy – humanitaryzm. Ale…
Ta prorocza powieść, którą angielski protestant, który przeszedł na katolicyzm, napisał, aby wychwalać Kościół i cywilizację rzymską, nie jest, jak mogłoby się wydawać powierzchownemu czytelnikowi, powieścią polityczną. Jest to raczej powieść religijna; jedna z wielu książek apologetycznych, które Roberto Ugo Benson napisał w obronie i na cześć katolicyzmu rzymskiego. Odniesienia do sytuacji politycznej na świecie oraz obraz wydarzeń społecznych nie mają żadnego związku z konkretną teorią polityczną wyznawaną przez Bensona, który w swojej twórczości był i pozostaje apologetą oraz mistykiem.
Tajemniczy bohater tej powieści, przywódca w końcu spacyfikowanych i ostatecznie sprowadzonych na manowce ludów, władca ludzkich mocarstw, człowiek o przejrzystym imieniu Giuliano Felsenburgh, uosabia ducha świata i dlatego jest Antychrystem. Ponad każdą teorią polityczną i każdą doktryną społeczną triumfuje on w tym stuleciu, ponieważ przez całą wieczność będzie pokonany. Partia nosi ogólną nazwę „humanitaryzmu”. A jeśli się dobrze przyjrzeć, nie jest to nawet partia.
Felsenburgh, duch świata, panuje i rządzi wszystkim, co należy do tego świata. Mógłby powiedzieć: „Moje królestwo jest z tego świata”. Oto dlaczego wszystko, co należy do świata, kłania się przed nim. Jedynie wyznawcy Tego, który twierdził coś przeciwnego, mówiąc, że Jego królestwo nie jest z tego świata, nie uginają się przed jego potęgą. A jest ich niewielu, a właściwie bardzo niewielu: garstka ludzi skupionych wokół ostatniego papieża. Wydają się pokonani, ocalali z umierającego społeczeństwa, podczas gdy duch świata w końcu odnajduje pod przewodnictwem Antychrysta swój spokój i zdrowie. Tyle że właśnie w chwili swojego pozornego triumfu świat przemija. Pełnia świata zbiega się z jego śmiercią. Używając wulgarnego wyrażenia, można by powiedzieć, że świat umiera z nadmiaru zdrowia. Uciekająca chwila w stylu Fausta oznacza koniec stworzenia. Jedyny, podczas gdy świat przemija, ocalały Namiestnik Chrystusa, wraz z Kościołem walczącym, zredukowanym do nielicznych członków, ale doskonałym i nieśmiertelnym, wkracza w chwałę i życie, które nie przemija.
Być może, aby w pełni zrozumieć znaczenie tej dziwnej powieści, należałoby przeczytać i przemyśleć kazanie Bensona, opublikowane w jego Paradoksach katolicyzmu (wkrótce ukaże się na Totustuus.net). Z odwagą pełną równowagi i w duchu realistycznego paradoksu Benson porusza w swoim kazaniu problem wojny i pokoju. Dlaczego, zastanawia się, chrześcijaństwo, które głosi pokój i nazywa „dziećmi Bożymi” tych, którzy dążą do pokoju, tak często sprowadzało i sprowadza wojnę na świat!
Kościół, odpowiada Benson, jest jednocześnie ludzki i boski. Będąc ludzkim, „mieszka wśród królestw tej ziemi, które, przynajmniej w dzisiejszych czasach, opierają się wyłącznie na podstawach ludzkich. W dzisiejszych czasach rządzący i królowie nie opierają swojej polityki na przesądach; ich celem jest rządzenie poddanymi, promowanie pokoju i jedności między nimi oraz wypowiedzenie wojny tym, którzy by je zagrażali, kierując się wyłącznie kryteriami opartymi na zasadach naturalnych”.
Gdyby Kościół był jedynie instytucją czysto ludzką, mógłby dogadać się z innymi instytucjami świeckimi, popierając ich dążenia do pacyfikacji i dobrobytu materialnego, tak jak w niniejszej powieści uczyni to potężny Felsenburgh, ucieleśnienie ducha świata. Ale Kościół jest również boski. „Nie uważa ona świata za początek i koniec wszystkiego; przeciwnie, zdecydowanie przedkłada królestwo Boże nad królestwo świata, a pokój Boży nad harmonię między ludźmi. Dlatego też, ilekroć jej nadprzyrodzone zasady wchodzą w konflikt z zasadami naturalnymi, zmuszona jest stać się przyczyną niezgody”.
W powieści Bensona wydaje się, że świat osiągnął swój spokój i szczęście poza katolicyzmem, a wręcz wbrew wszystkim religiom, ale jego spokój jest upokarzającym quietizmem, a szczęście – czysto naturalne. Świat jest zredukowany do ciała pozbawionego duszy, a przynajmniej gotowego do całkowitego wyparcia duszy ze swojego wnętrza. Ale kiedy dusza opuszcza ciało, ciało umiera. Pokój i szczęście promowane przez ducha świata nie mogą trwać. To iluzja świata, który ginie.
Tylko prawdziwi chrześcijanie, zgromadzeni w prawowitym Kościele, wiedzą, że naturalny pokój i szczęście, uzyskane dzięki sprytnej polityce Felsenburga, nie są oznakami życia, ale zapowiedzią śmierci. Pokój świata jest ulotny; szczęście w czasie jest przemijające. „Pragniemy pokoju ponad wszystko – mówi Benson w swoim kazaniu – ale pokoju Bożego, a nie tego pokoju, który świat, skoro może dać, może też odebrać, nie pokoju, który zależy od harmonii natury z naturą, ale natury z Łaską!”. I kończy z bezlitosną szczerością: „Dopóki świat, czy to dzielnica, czy rodzina, czy nawet pojedyncza dusza, będzie opierał się na zasadach naturalnych sprzecznych z boskimi, nadprzyrodzona religia katolicka nie przyniesie pokoju, lecz wojnę. I tak będzie aż do końca świata, aż do katastrofy Armagedonu, która go zniszczy”. „Władca świata”, jak już wspomniano, jest powieścią religijną. Benson opisuje w niej z odważną, a nawet naiwną fantazją właśnie katastrofę Armagedonu.
Czy chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o autorze tej powieści?
Urodził się w Wellington College w 1871 roku. Jego ojciec, anglikański biskup Canterbury, znany teolog protestancki i kaznodzieja, wprowadził go w studia religijne i wyświęcił na diakona Kościoła anglikańskiego. Inny słynny kaznodzieja anglikański popchnął go jeszcze dalej w studia teologiczne, tak daleko, że wkrótce ten młody, nieskazitelny i niezwykle inteligentny człowiek dotarł do granic prawdy katolickiej. Po śmierci ojca lekarze zalecili mu podróż na Wschód. Opuszczając Anglię, młody diakon doznał poważnego rozczarowania. To, co w ojczyźnie wydawało mu się doskonałe i godne podziwu, poza jego środowiskiem jawiło się jako ograniczone i godne pożałowania. Kościół anglikański, związany z interesami nacjonalistycznymi i filisterską mentalnością, nie miał w sobie nic z uniwersalności.
Natomiast Kościół rzymski wznosił się ponad wszystkie sekty, będąc nauczycielem prawdy dla wszystkich narodów i latarnią cywilizacji dla wszystkich ludów. Kiedy już toczył wewnętrzną walkę, obawiając się, że zdradzi religię swoich przodków, dotarła do niego wiadomość, że ojciec Maturin, którego czcił jak drugiego ojca, nawrócił się na katolicyzm. Długo się opierał, szukając wsparcia u rodziny i przełożonych, by nie rzucić się zbyt pochopnie w ramiona papieża rzymskiego. Jednak prawda wzywała go już imperatywnym głosem. Im więcej studiował, im więcej medytował, im więcej się modlił, tym bardziej rozumiał, że tylko w Kościele katolickim Chrystus nadal żyje i będzie żył wiecznie. Jego nawrócenie dokonało się jednak bez entuzjazmu, pozbawione duchowego pocieszenia. Nie było to łagodne wezwanie, lecz stanowczy rozkaz. „Z jednej strony Kościół anglikański wzywał mnie patetycznymi i czułymi słowami, przywiązywał mnie wszelkimi więzami pokrewieństwa i przyjaźni; z drugiej strony ta, co już nie mogłem wątpić, że jest prawdziwą oblubienicą Chrystusa, władcza i dominująca, otoczona promieniem oślepiającego światła, jak przystało na niebiańską wizję, zbliżała się prosto do mnie”. Syn biskupa Canterbury, aby przejść na stronę tych, których ojciec nazywał pogardliwie „włoskimi misjonarzami”, musiał pokonać opór więzów rodzinnych, przezwyciężyć ludzkie szacunki, stracić pozycję społeczną, zrezygnować z najdroższych przyjaźni. Z determinacją wyrzekł się wiary ojców i w 1903 roku wstąpił do Kościoła rzymskokatolickiego. Wyjechał do Włoch, studiował w Rzymie, gdzie w 1904 roku przyjął święcenia kapłańskie. Następnie powrócił jako „misjonarz” do Anglii, gdzie rozpoczął swoją niestrudzoną i genialną działalność jako kaznodzieja, polemista oraz elegancki i skuteczny pisarz. W 1914 roku jego budująca śmierć miała taką samą wartość jak jego dzieło apologetyczne.
Warto zaznaczyć, że najbardziej oryginalne dzieła Bensona to te o charakterze czysto doktrynalnym i wyrazisto polemicznym. Jego powieść, jak wspomniano na początku tej notatki, ma na celu przedstawienie w dramatyczny i fantastyczny sposób jednego z motywów, który często powraca w kazaniach, najpierw wygłaszanych, a następnie zebranych w tomie: duch świata wydaje się przeważać nad duchem Boga, ale jego zwycięstwo jest pozorne: to podstęp złowrogiego uwodziciela. Tylko Kościół Boga żywego, pokonany w czasie, zwycięży na wieki. „Ta książka – napisał Benson w przedmowie do faksymile, rozszyfrowanej przez tłumacza powieści – bez wątpienia wywoła uczucie przygnębienia i z tego powodu, podobnie jak z innych powodów, przedmiotem wszelkiego rodzaju krytyki. Jednak najlepszym sposobem wyrażenia zasad, które są mi bliskie i które uważam za nieomylnie prawdziwe, wydawało mi się przełożenie ich na fakty, które mogą głęboko poruszyć”.
Pierwsze wydanie „Władcy świata” ujrzało światło dzienne po wojnie światowej, w 1920 roku, kiedy wydawało się, że świat odnajdzie pokój właśnie w humanitaryzmie Wilsona. Drugie wydanie ukazuje się w czasie, gdy ziemia jest wciąż okrutnie rozdarta przez nową wojnę. Wzywa się do pokoju, ale Roberto Ugo Benson ostrzega, że prawdziwy i trwały pokój opiera się wyłącznie na prawdzie nauczanej przez Rzym.
Wprowadzenie
Przedmowa.
PROLOG
KSIĘGA PIERWSZA: PRZYJŚCIE
KSIĘGA DRUGA: STARCIE.
KSIĘGA TRZECIA: ZWYCIĘSTWO.